2.10.2016 wybraliśmy się ekipą (Paulina, Ewa, Jarek i Tomek) do Rzędkowic rozpoznać teren i pobawić się z linami.
Najpierw udaliśmy się pod skałę o nazwie Studnisko. Tu na zewnętrznej części powędkowaliśmy jakieś drogi za IV, a następnie ćwiczyliśmy zjazdy na linie w kominie znajdującym się w skale. Strach miał wielki oczy, ale po kolejnych próbach to my mieliśmy wielkie uśmiechy na ustach.
Po opanowaniu techniki zjazdu, zmieniliśmy skałę. Kilkaset metrów dalej była Kursowa. Tu zrobiliśmy kilka trójek. Na koniec poszliśmy zobaczyć polanę obok Garażu oraz zdobyć Okiennik Rzędkowicki. Po błądzeniu między skałami, udaje nam się znaleźć odpowiednią ścieżkę i trafiamy do celu. Miejscówka przednia, można spokojnie przenocować nawet w deszczu, a w jednym z okien przygotowane ringi do mostu linowego :).
N deser zahaczamy o Okiennik Wielki, jedną z wielu atrakcji Jury.
Tomek
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jura. Pokaż wszystkie posty
środa, 14 grudnia 2016
poniedziałek, 3 października 2016
Juraaaaaaaa!!!!
20-21.08.2016
Kolejny raz udajemy się na piękną Jurę. W sobotę popołudniu spotykamy się z Pauliną i Karoliną nad zalewem. Rozbijamy namioty, przygotowujemy ognisko. Wieczorem opowieści nie ma końca.
Wstaję wcześnie. Tym razem szybko udaję się na pobliskie wzgórze by zająć miejscówkę. Oprócz imprezowiczów pod skałami nie ma innej ekipy. Super, tym razem tyrolka się uda. W międzyczasie dojeżdża Maria, Wiesiek i Iza. Po krótkim omówieniu zadań, każdy dostaje sprzęt i zaczynamy się bawić. Najpierw trzeba wejść po ściance, następnie przejść do stanowiska od tyrolki. Wykonać tyrolkę między skałami i na koniec zjechać na linie. Każdemu bardzo się podoba a najbardziej oczywiście tyrolka, która daje sporo adrenaliny. Około południa, zmieniamy miejsce. Chcemy się po wspinać na innej skałce. Po drodze udajemy się do jaskini w Kroczycach. Jest to pierwszy raz dla Karoliny i Pauliny. Pod ziemią robimy sesję foto, wsłuchujemy się w kapiącą wodę i szukamy własnych czubków nosa przy zgaszonych czołówkach ;). Po wyjściu okazuję się że pada deszcz. O wspinaniu możemy zapomnieć. Kręcimy się w lesie między skałkami. Wchodzimy do jaskini bez nazwy. Mimo padającego deszczu bardzo nam się podoba okolica. Wracamy do aut. Podejmuje decyzję, że udamy się do jeszcze jednej jaskini. Ciągle pada i nie zanosi się by przestało. Parkujemy pod Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Podlesicach. Mimo deszczu idziemy w kierunku Góry Zborów. Mijamy Jaskinie Głęboką, którą przystosowano dla ruchu turystycznego. Przechodzimy przez Sadek, mijamy Młyny i wchodzimy na szczyt. Schodząc każdy mierzy się by przejść przez ucho igielne :). Docieramy pod otwór Jaskini Berkowej. Wchodzimy, zaczynamy się czołgać, a ja opowiadam o pewnym wypadku. Po usłyszeniu tej historii, Wiesiek i Maria rezygnują z dalszej wycieczki. Dochodzimy do drugiego otworu, gdzie czeka na nas Ewa.
Tomek
Kolejny raz udajemy się na piękną Jurę. W sobotę popołudniu spotykamy się z Pauliną i Karoliną nad zalewem. Rozbijamy namioty, przygotowujemy ognisko. Wieczorem opowieści nie ma końca.
Wstaję wcześnie. Tym razem szybko udaję się na pobliskie wzgórze by zająć miejscówkę. Oprócz imprezowiczów pod skałami nie ma innej ekipy. Super, tym razem tyrolka się uda. W międzyczasie dojeżdża Maria, Wiesiek i Iza. Po krótkim omówieniu zadań, każdy dostaje sprzęt i zaczynamy się bawić. Najpierw trzeba wejść po ściance, następnie przejść do stanowiska od tyrolki. Wykonać tyrolkę między skałami i na koniec zjechać na linie. Każdemu bardzo się podoba a najbardziej oczywiście tyrolka, która daje sporo adrenaliny. Około południa, zmieniamy miejsce. Chcemy się po wspinać na innej skałce. Po drodze udajemy się do jaskini w Kroczycach. Jest to pierwszy raz dla Karoliny i Pauliny. Pod ziemią robimy sesję foto, wsłuchujemy się w kapiącą wodę i szukamy własnych czubków nosa przy zgaszonych czołówkach ;). Po wyjściu okazuję się że pada deszcz. O wspinaniu możemy zapomnieć. Kręcimy się w lesie między skałkami. Wchodzimy do jaskini bez nazwy. Mimo padającego deszczu bardzo nam się podoba okolica. Wracamy do aut. Podejmuje decyzję, że udamy się do jeszcze jednej jaskini. Ciągle pada i nie zanosi się by przestało. Parkujemy pod Centrum Dziedzictwa Kulturowego w Podlesicach. Mimo deszczu idziemy w kierunku Góry Zborów. Mijamy Jaskinie Głęboką, którą przystosowano dla ruchu turystycznego. Przechodzimy przez Sadek, mijamy Młyny i wchodzimy na szczyt. Schodząc każdy mierzy się by przejść przez ucho igielne :). Docieramy pod otwór Jaskini Berkowej. Wchodzimy, zaczynamy się czołgać, a ja opowiadam o pewnym wypadku. Po usłyszeniu tej historii, Wiesiek i Maria rezygnują z dalszej wycieczki. Dochodzimy do drugiego otworu, gdzie czeka na nas Ewa.
Tomek
czwartek, 14 lipca 2016
Kajakowo - jaskiniowo! Czyli kolejny piknik za nami.
9-10.07.2016
Na ten weekend długo czekaliśmy. Tym razem motywem przewodnim corocznego pikniku był spływ kajakowy. Było nas, co tu dużo pisać, dużo ;). Znajomi zabrali znajomych królika itd. i popłynęliśmy w 15 kajaków dwuosobowych i jeden jednoosobowy. Dla każdego była to nowa przygoda i doświadczenie. O ustalonej porze wyruszyliśmy z Bielska kawalkadą samochodów by po ponad 2 godzinach dojechać do miejsca startu. Prognozy nie były sprzyjające na czas trwania spływu, ale przygotowani na niepogodę wodujemy sprzęt na Pilicy w Maluszynie.
Przed nami 19 km meandrującej czystej i spokojnej rzeki. Na początku, prawie każdy ma problem z opanowaniem sterowania i płynie od brzegu do brzegu. Mamy również pierwszą wywrotką. Początek bardzo kręty (meandrujący), zwalone drzewa, troszkę szybszego prądu. Wszyscy się "rozpływają". Mimo zapowiedzi kiepskiej pogody, słońce się przedziera i daje piękne widoki.
Po pokonaniu połowy dystansu rzeka się poszerza i spowalnia. Tu już trzeba włożyć trochę siły. Dodatkowym utrudnieniem jest wiejący w twarz wiatr. Po drodze na skarpach można zobaczyć otwory gniazd jaskółek brzegówek i same te ptaki.
Do Krzętowa (koniec spływu), każdy dopływa trochę zmęczony. Długość trasy oraz płynięcie pod wiatr, dają się we znaki. Mimo tego każdy jest zadowolony i uśmiechnięty, a emocji i opowieści nie ma końca. Pozostało nam wrócić po samochody i udać się w kolejne miejsce.
Czym byłby piknik, gdyby nie biwak :). O tak!
Udajemy się na naszą ulubioną miejscówkę biwakową na Jurze. Dokładnie nad zalew na Białce w Kostkowicach (zalew Dzibice lub Kostkowice, obie nazwy są używane). Tam rozbijamy nasze "M".
Dla niektórych jest to nie lada wyzwanie. Nie każdy był harcerzem i umie rozbić namiot. Robert z ziomkami ze swojego m4 zrobili m16 ;). Po czym złożyli i rozłożyli namiot jeszcze raz i udało im się za drugim razem złożyć właściwą konstrukcję. Chwała im za to!
Ognisko rzecz święta. To też chłopaki z lasu przynosili całe drzewa. Dzielni drwale.
Atrakcją wieczoru był slackline. Chodzenie na rozpiętej taśmie między drzewami, wymaga utrzymania równowagi i koordynacji.
W niedziele po śniadaniu ruszamy na skały. Niestety spóźniliśmy się i Słupsko jest zajęte. Zostaje nam plan X. Zmieniamy sprzęt i robimy dzień jaskiniowy. Najpierw udajemy się w 6 osób do jaskini w Kroczycach. Przez niewielki otwór dostajemy się obszernej sali o białych ścianach. W środku przyjemny chłód w porównaniu z temperaturą na zewnątrz.
Po zwiedzeniu wracamy po resztę ekipy, która chce atakować jaskinie (część wybrała plażing nad jeziorem) i przemieszczamy się w okolicę parkingu pod Górą Zborów. Tu idziemy w kierunku masywu Góry Sulmów i na pierwszy strzał idzie jaskinia Sulmowa. Najpierw pokonujemy niewysoką studzienkę, potem czołgamy się meandrem i na koniec wykonujemy zjazd we francuzie. Zjazd daje dużo frajdy, bardzo podnosi poziom adrenaliny. Jaskinia niewielka ale do pokonania studzienki potrzebna lina, plakietka i doświadczenie. Jeszcze tylko wyjście z "buły", każdy pokazał że jest "Wielki" i dał radę.
Ostatnią jaskinią jaką udało się zrobić, była jaskinia Żabia. Tu niemiłe zaskoczenie. Na dnie krata. Ogólnie do wejścia potrzebny jest kompletny sprzęt. Wchodzimy na raty. W tym czasie część ekipy zwiedza skałę Bibliotekę. To była nasza ostatnia tego dnia jaskinia. Pomału zbieramy się w kierunku domu. Rozjeżdżamy się, a my jeszcze udajemy się pod Okiennik Wielki. Taka mała nagroda dla wytrwałych, którzy zostali z nami do samego końca.
Dziękujemy wszystkim za miło spędzone dwa dni. Mamy nadzieję że każdemu się podobał wyjazd, zarówno spływ, jaskinie i nocowanie pod namiotem.
Do zobaczenia na kolejnych wyjazdach.
Tomek
---------------
Kraj: Polska
Rejon: Jura Krakowska-Czestochowska, Maluszyn, Krzętów, Góra Zborów, Skały Kroczyckie, Zalew w Kostkowicach
Spływ: start Maluszyn, meta Krzętów, rzeka Pilica, dystans 19 km
Track:ślad
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































































