wtorek, 28 marca 2017

Biała Przemsza czyli otwarcie sezonu kajakowego

26 marca ośmioro śmiałków podjęło się wyzwania, jakim był pierwszy wiosenny spływ kajakowy.
Nasz wybór padł na Białą Przemszę w Dąbrowie Górniczej. Wybraliśmy jedną z krótszych tras - z Dąbrowy Górniczej Okradzionów do Sławkowa MOK - o długości ok. 5 km.

Początek trasy bardzo spokojny, co pozwoliło na oswojenie się ze sprzętem i dopasowanie ekip. Dla niektórych z nas był to pierwszy kontakt z kajakiem. Po jakimś czasie na rzece zaczęła się zabawa czyli pierwsze przeszkody - powalone drzewa tzw. zwałki, które trzeba było omijać. Dobra współpraca ekip bardzo przy tym pomagała. 





Później zaczęły się bystrza i na jednym z nich, każdy kto siedział z przodu w kajaku miał darmowy prysznic z lodowatej wody. Następnie była przenoska, co wcale nie było takie łatwe ;) Przeniesienie kajaków to był pikuś, potem trzeba było odbić od brzegu, a silny nurt z bystrza skutecznie to utrudniał. Najgorzej miała ostatnia ekipa, bo nie miał im kto pomóc. Ale dali radę :)






Po ok. 1,5 godz. byliśmy na mecie. Mimo chłodu i mokrych tyłków byliśmy bardzo zadowoleni ze spływu. Długość i jakość trasy optymalna na panujące warunki i otwarcie sezonu. Jak się potem dowiedzieliśmy, byliśmy pierwszą ekipą w tym sezonie ;) i jedyną, która na tej trasie nie zaliczyła wywrotki. Pan był zawiedziony, a my mega dumni :D


Kolejnym punktem tego dnia była Pustynia Błędowska, ognisko i smażenie kiełbasek. Pogoda się poprawiła, wyszło słońce i zrobiło się naprawdę wiosennie.


Jak widać, niektórzy na widok takiej ilości piasku, skakali z radości ;)


Dzień uważamy za fantastyczny. 
Dziękujemy odważnym za udział.
Wyzwanie ukończyli: Ania, Paulina, Iza, Ewa, Marcin, Robert, Kajtek - najmłodszy uczestnik, Tomek.

Ewa

czwartek, 16 lutego 2017

Tatry po raz pierwszy!

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się pierwszy raz w tym roku w Tatry. Po sobotniej telekonferencji  z Marią i Wieśkiem wybór padł na Kościelec. 

Startujemy o 4.00 rano z Bielska, na szlaku meldujemy się o 6.30. Pogoda zapowiada się wyśmienicie. Ludzi sporo. Do Murowańca docieramy bez przeszkód niebieskim szlakiem. Zabawa zaczyna się dopiero przy podchodzeniu na Karb. Na dole przy stawie ubieramy kaski, zakładamy raki, czekany w dłoń i do boju ;) 





Od Karbu na sam Kościelec idzie się zdecydowanie lepiej. Tylko jedno miejsce jest "trudniejsze".
Na szczycie jesteśmy o 11.30. Na górze uzupełniamy poziom cukru ;) Sesja foto i na dół. Trzeba zrobić miejsce kolejnym turystom, bo "ludziów jak mrówków".





Z Karbu schodzimy do Hali Gąsienicowej, a następnie do Murowańca. W schronisku szybka zupa, kanapki i w dół do Kuźnic żółtym szlakiem. Po ponad 10-godzinnej wycieczce jesteśmy na parkingu. Szczęśliwi i naładowani pozytywną energią! To był piękny dzień!


Ewa